Russian Impossible

Ewa Kruk | 2011-11-02 13:29:11a a a

„Russian Impossible” Eugeniusza Dębskiego to już trzecia powieść, w której śledzimy losy Kamila Stocharda. Już na wstępie wita nas znakomitą okładką (zdecydowanie najlepszą w serii), racząc czytelnika widokiem mężczyzny oplecionego zielonymi mackami a potem... a potem już od pierwszych stron wsysa nas wartka akcja.


Dębski prezentuje czytelnikowi realia rosyjskiego półświatka, nie do końca legalnych, brutalnych porachunków między policją a przestępcami, a wszystko to w scenerii brzydkiej dzielnicy, w której raczej nie chcielibyśmy zostać sami po zmroku. Zwłaszcza bez broni. Te pierwsze sceny mają niesamowity koloryt, przyciągają i pokazują, że autor potrafi odmalować zdarzenia tak plastycznie, że już po kilku zdaniach świat ten staje się niemal namacalny.

Co ważne, Dębski ani na moment nie pozwala sobie na fuszerkę – trzyma poziom bez względu na to, czy w danym momencie obserwujemy strzelaninę, hakerkę przy pracy, czy rozmowę małżonków w ich własnym mieszkaniu. Wszystko jest wyraźne i realistyczne. Ogromny wpływ ma na to język narracji – ostry, soczysty, łączący zwroty bardzo potoczne, wulgarne z ciekawymi metaforami oraz – przede wszystkim – z ogromną dawką rusycyzmów. Część z nich po prostu pojawia się w toku narracji, te trudniejsze zostają objaśnione w przypisach. Skutecznie budują one klimat powieści – czytelnik nie ma wątpliwości co do tego, gdzie rozgrywa się akcja. To Sankt Petersburg pełną gębą, z postaciami, które myślą, rozmawiają i zachowują się po rosyjsku. Polska mentalność została w innej parze spodni.

Pozostając w temacie miasta, Sankt Petersburg przeszedł małą przemianę, uzupełniony wątkami rodem z prozy Lovecrafta. W Pitrze bowiem wciąż roi się od guimonów, pełnych morderczych żądz ludzi opętanych przez Cthulhu. W „Russian impossible” Stochard wpada na trop, który może wyjaśnić, skąd właściwie wziął się kult Wielkich Przedwiecznych i co zainspirowało samotnika z Providence do napisania swoich dzieł.

Oczywiście najnowsza powieść Dębskiego to przede wszystkim akcja. Dzieje się wiele i bardzo szybko, momentami z trudem można nadążyć za wydarzeniami. Ktoś porwał córki kapitana Sukonina, zaś w świecie przestępczym Rosji panuje chaos, nad którym nie panują nawet jego przywódcy. Stochard, wbrew własnym przekonaniom, musi spotkać się z Niebieskim Krukiem, carem tych, którzy grają po drugiej stronie prawa. Dodatkowo wciąż męczy go wspomnienie Zemfiry, pięknej agentki, która wspierała go w walce z Cthulhu… 

Zresztą, pozostając w temacie epizodów i wątków pobocznych – szczególnie zaintrygował mnie ten dotyczący Nadii, specjalistki od komputerów, oraz jej dziadka. Historia mężczyzny należy do naprawdę poruszających i przykuwających uwagę. Te dwie postaci bez wątpienia mocno ubarwiły świat cyklu „Moherfucker”. Na uwagę zasługuje też postać wspomnianego już Niebieskiego Kruka, a także bohater imieniem Jerzy, interesujący przede wszystkim ze względu na  relacje, które łączą go z Kamilem. Ich wątek – erotyczny? miłosny? – należy do wyjątkowo udanych. Brak w nim jakiejkolwiek nachalności czy ostentacji, nie jest nastawiony na wywołanie kontrowersji czy szokowanie czytelnika. Mężczyzn po prostu coś łączy, zależy im na sobie, i zostało to pokazane w wyjątkowo zgrabny i prawdopodobny psychologicznie sposób. Oby więcej takich wątków w polskiej literaturze!

„Russian impossible” to pozycja, która bez wątpienia przypadnie do gustu miłośnikom akcji; wszystkim tym, którzy czerpią przyjemność z oglądania filmowych przygód Jamesa Bonda. Powieść powinna spodobać się też miłośnikom Rosji oraz wszystkim znudzonym nadmiarem amerykańskich wątków w fantastyce.


Autor: Eugeniusz Dębski
Tytuł: Russian impossible
Cykl: Moherfucker
Tom: 3
Wydawca: Agencja Wydawnicza RUNA
ISBN: 978-83-89595-80-5
Liczba stron: 368
Wymiary: 125×195 mm
Okładka: miękka
Ilustracja na okładce: Czartart, Magdalena Muszyńska, Izabela Surdykowska-Jurek
Data wydania: listopad 2011 r.
Cena detaliczna: 35.50 zł

Ocena: 6.8/10 (12 głosów oddanych)


  Facebook  nk.pl  Digg  Delicious  Digg  StumbleUpon
2011-11-02 13:29:11 Ewa Kruk

Zé_Pequeno 02.11.2011, 14:37:42
Moda na angielskie tytuły.
Cykl "motherfucker" uahhaha Zabawne.
Adam Siennica 02.11.2011, 14:59:37 (Admin)
@Ze_Pequeno - ale tam jest napisane cykl "Moherfucker".
Patryk Sadowski 02.11.2011, 15:27:53 (Admin)
Jaka moda O_o?
Zé_Pequeno 02.11.2011, 19:45:24
Fakt, przeoczyłem.
Jednak Moherfucker brzmi jeszcze gorzej.
A co do mody to może weź program tv Patryk i zobacz jakie tytuły mają ostatnio polskie produkcje w telewizji, albo idź do biblioteki i przeglądnij po łebkach tytuły polskiej beletrystyki.
Zé_Pequeno 02.11.2011, 19:48:37
Choć pewnie to są produkcje na zagranicznym patencie.
Snowjay 02.11.2011, 19:55:10
[quote:'Zé_Pequeno napisał(a) dnia 02.11.2011, 19:45:24']Fakt, przeoczyłem.
Jednak Moherfucker brzmi jeszcze gorzej.[/quote]

"Moherfucker" z racji, że główny bohater napotyka z na swej drodze kłopotliwe staruszki (obsesyjnie religijne). Stąd "moher"... Jak dla mnie wcale nie brzmi tak źle...
Zé_Pequeno 02.11.2011, 23:10:42
Motherfucker <-- człowiek, który pieprzy matkę.
Moherfucker <-- człowiek, który pieprzy mohery ?
Tyle dla mnie to słowo oznacza i tak to odbieram.
Więc jest jeszcze bardziej obleśne jak oryginał.
Zé_Pequeno 03.11.2011, 12:47:19
Widzę pan admin zawstydzony swoimi popisami zastosował cenzurę.
Adam Siennica 03.11.2011, 12:55:47 (Admin)
Usunąłem offtopic. To jest miejsce na komentowanie recenzji, dyskusji o książce, a nie o tłumaczeniu słowa.
bazuka 21.11.2011, 13:25:35
Russian Impossible jest jak na razie w serii "Moherfucker" najlepszą częścią.
Dobre czytadło tylko nie do autobusu bo staruszki maści wszelakiej najpierw ciekawsko przez ramie zaglądają a później zgorszone siedzą i do ojca dyrektora listy smarują jaka to się w dzisiejszych czasach nie szanuje starszych XD
zaloguj się, aby dodać nowy komentarz...