Film: "Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 1"

Dawid Rydzek | 2010-11-19 04:53:26a a a


Czary mary, to już przedostatni Harry! Premiera Harry’ego Pottera już nadeszła, ale paradoksalnie czas oczekiwania dopiero się rozpoczął. Część pierwsza Insygniów Śmierci bowiem zamiast zaspokajać apetyt, tylko go rozbudza - film jest tylko wstępem do finałowej odsłony sagi o młodym czarodzieju, na wyjaśnienie wszystkich wątków musimy poczekać jeszcze pół roku.

Fabularnie film w dużej mierze pokrywa się z książką. Z domu Dursleyów wyrusza siedmiu Potterów, a ekipa ratownicza wraca (lub w niektórych przypadkach nie) do Nory. Wkrótce po tym Harry postanawia rozpocząć misję powierzoną mu przez Dumbledore’a – znaleźć pozostałe horkruksy, które są jedynym sposobem na pokonanie Lorda Volde… tzn. Sami-Wiecie-Kogo. Do bliznowatego oczywiście dołączają rudzielec i… drugi rudzielec. Czyli jak zwykle.

Podzielenie ekranizacji siódmego tomu na dwie części było znakomitym pomysłem. W Insygniach Śmierci jest tyle wątków, tyle historii do opowiedzenia, że zrobienie tego w tylko dwie godziny byłoby zwykłą kastracją. Dzięki zaś temu rozwiązaniu w końcu David Yates, reżyser obrazu, mógł w większej mierze oprzeć się na książce, niż to było w poprzednich częściach – za co też były one krytykowane. I tak dane nam było zobaczyć ślub Billa i Fleur, grasujących Szmalcowników, trójkę głównych bohaterów włóczących się po Londynie i parę innych smaczków, które na pewno byłyby wycięte lub ograniczone do absolutnego minimum.

Insygnia Śmierci, część pierwsza nie nuży, choć nie można narzekać na nadmiar akcji. Przez cały film zawiązywane są kolejne wątki, które swoje wyjaśnienie będą miały dopiero w kolejnym obrazie. Jest to oczywiście całkowicie zrozumiałe i na dodatek słuszne rozwiązanie, jako że finałowy ósmy film dzięki temu ma szansę stać się prawdziwym majstersztykiem.

Do tej pory to najlepsza część, jeśli chodzi o reżyserię Yatesa, mimo to jednak nie ustrzegła się kilku niedociągnięć – zarówno swoich własnych (nie do końca wyjaśnione Tabu, brak Potterwarty, przesadzona zazdrość Rona o Hermionę), jak i tych dostanych w spadku w poprzednich ekranizacjach (Śmierciożercy wciąż latają, brak tropów na inne horkruksy). Wydawać by się mogło, że to szczegóły, ale pozostawiają pewien niesmak.

Krok naprzód poczyniono również w kwestii ścieżki dźwiękowej. Desplat poradził sobie nieco lepiej niż Hopper w Zakonie Feniksa i Księciu Półkrwi. Soundtrack jest przyjazny dla ucha, nie ma w nim żadnych denerwujących kawałków (patrz motyw Umbridge u Hoppera), dobrze wpasowuje się w klimat filmu. Zabrakło jedynie jakiegoś nowego tematu, który zapadłby w pamięć np. dla Voldemorta, który zostaje ograny zazwyczaj tylko zimmerowskimi bębnami i tradycyjną muzyką akcji. Wielka szkoda, że Yatesowi nie udało się zatrudnić ponownie Johna Williamsa, który zawsze pokazuje, że da się, nawet tam gdzie się nie da. Desplat pracuje teraz nad muzyką do części drugiej – miejmy nadzieję, że będzie częściej korzystał z dorobku Williamsa właśnie, motyw Hedwigi przewinął się bodajże tylko raz. W finałowej scenie pojedynku Harry’ego i Voldemorta oczekuję, że temat ten będzie zaaranżowany z fantastycznymi fanfarami i nie będzie pozwalał mi zasnąć przez długi czas. Tak to powinno wyglądać.

Prawdziwą ucztą dla oczu (i nie chodzi o efekty, choć te są wyśmienite, ale to w obecnych czasach żadna niespodzianka) jest gra aktorska Ralpha Fiennesa, odtwórcy roli Czarnego Pana. O ile w poprzednich odsłonach pojawiał się naprawdę rzadko, tym razem jest zupełnie inaczej. Voldemort sieje grozę w co drugiej scenie, co dodatkowo pogłębia klimat obrazu. Reszta obsady choć bez fajerwerków to trudno im cokolwiek zarzucić. No może to, że Daniel Radcliffe fatalnie tańczy, ale takie było zapewne zamierzenie…

Scenariusz Klovesa dodaje trochę humoru, którego w książce nie było. Wyszło to obrazowi jak najbardziej na dobre – miny i spostrzeżenia Rona raz za razem wywoływały śmiech publiczności. Nie obyło się nawet bez nawiązania do dzieła pani Stephanie Meyer!

Część pierwsza ekranizacji siódmego tomu kończy się w momencie, gdy… ma zacząć się prawdziwa akcja. To oczywiście dobrze zwiastuje kolejnej odsłonie, która swoją premierę będzie miała za 8 miesięcy – dokładnie 15 lipca 2011. Radzę więc już teraz zabrać się za pędzenie eliksiru cierpliwości.

Ocena: 7/10

Ocena: 8.0/10 (37 głosów oddanych)

Źródło:
własne

  Facebook  nk.pl  Digg  Delicious  Digg  StumbleUpon
2010-11-19 04:53:26 D.R.

sylar666 19.11.2010, 09:01:16
byłem . teraz 5 godzin snu i do szkoły
galind 19.11.2010, 12:14:41
czy ostatni to pewno nie pani która napisała ten epos xD na pewno poczuje kiedyś głód ( np braknie na nowe BMW) i dopisze kolejnych 5 tomów. Ogólnie nigdy nie byłem zwolennikiem książki acz 2 ostatnie część filmu oglądało się średnio na jeża przyzwoicie przy pifffku
Bender 19.11.2010, 15:49:14
" Z domu Dudleyów wyrusza siedmiu Potterów"
Serio? Dudley to kuzyn Pottera jak już to z domu Dursley'ów"
p.s. ile roździałów obejmuje cześć pierwsza ?:>
Czachorek9 19.11.2010, 16:38:14
Moim zdaniem film zrobiony nieźle co prawda trochę zostało ominięte np.planowanie akcji na ministerstwo itp ale nie da się pokazać wszystkiego
Już się nie mogę doczekać na 2 część, myślę że tam nam akcji nie zabraknie
Dawid Rydzek 19.11.2010, 17:32:50 (Admin)
[quote:'galind napisał(a) dnia 19.11.2010, 12:14:41']czy ostatni to pewno nie pani która napisała ten epos xD na pewno poczuje kiedyś głód ( np braknie na nowe BMW) i dopisze kolejnych 5 tomów.)[/quote]
Nie dopisze już.
Bender 19.11.2010, 18:01:49
[quote:'SSJ napisał(a) dnia 19.11.2010, 17:32:50'][quote:'galind napisał(a) dnia 19.11.2010, 12:14:41']czy ostatni to pewno nie pani która napisała ten epos xD na pewno poczuje kiedyś głód ( np braknie na nowe BMW) i dopisze kolejnych 5 tomów.)[/quote]
Nie dopisze już.[/quote]
tego to nie wiesz
Dawid Rydzek 20.11.2010, 00:34:52 (Admin)
[quote:'Bender napisał(a) dnia 19.11.2010, 18:01:49']tego to nie wiesz [/quote]
Wystarczy poczytać jej ostatnie wypowiedzi.

Nie będę się sprzeczał, bo nie ma to najmniejszego sensu, niech Rowling robi co chce. Na tę chwilę nie ma zamiaru pisać nowej sagi o Potterze (mówi się o jedynie jako takiej encyklopedii uzupełniającej świat czarodziejów).
Bartas 20.11.2010, 12:25:42
o potterze może i nie napisze ale "świat" który stworzyła jest wielki
wiec jest o kim i o czym napisać
Bender 20.11.2010, 12:30:37
ale nie nasz drogi tłumacz uważa, że jak autorka powiedziała nie to nie zmieni przecież zdania.
Dawid Rydzek 20.11.2010, 16:35:19 (Admin)
[quote:'Bender napisał(a) dnia 20.11.2010, 12:30:37']ale nie nasz drogi tłumacz uważa, że jak autorka powiedziała nie to nie zmieni przecież zdania.[/quote]
Za to ty za wszelką cenę chcesz udowodnić, że wiesz lepiej.
Luk! 20.11.2010, 17:11:29
Nawet jak dopisze to Daniel wypowiedział się jasno że nie ma zamiaru już dalej grać Harrego.. a bez niego to raczej nie bedzie juz to samo zreszta nie wyobrazam se tego...
Derten 20.11.2010, 17:29:49
Pffff no i dobrze
Wy nie widzicie co wy piszecie ? Jakiś chłopczyk nie chce już grac roli więc mają nie powstać nowe książki ? ... no śmiech na sali ...
dla mnie to nawet lepiej że nie chce być może nie zniszczą kolejnych tomów jak to zrobili z większością ekranizacji wydanych tomów ...
Cant 20.11.2010, 19:18:22
Własnie wrocilem z kina....podobalo sie...xD i rozpalilo apetyt na 2 czesc.....ale to dopiero za 8 miesiecy...
Bender 20.11.2010, 19:19:30
[quote:'SSJ napisał(a) dnia 20.11.2010, 16:35:19'][quote:'Bender napisał(a) dnia 20.11.2010, 12:30:37']ale nie nasz drogi tłumacz uważa, że jak autorka powiedziała nie to nie zmieni przecież zdania.[/quote]
Za to ty za wszelką cenę chcesz udowodnić, że wiesz lepiej.[/quote]
nie, że wiem lepiej tylko, iż zawsze jest możliwość nawet jak autorka teraz zaprzecza.
Dragonito 21.11.2010, 20:46:17
Pewnie jak już to wymyśli coś innego... chyba że jej odwali na starość do walnie z tomik albo nowa sage o małych potterrkachh
zaloguj się, aby dodać nowy komentarz...